wtorek, 3 marca 2015

Pierwsze zakupy w Hebe

















Aż wstyd się przyznać, że do dnia wczorajszego nie miałam na swoim koncie zaliczonych ani jednych zakupów w Hebe. Pierwsze Hebe w Krakowie otworzyli już chyba z 2 lata temu ale mi wiecznie było nie po drodze a jak już przechodziłam obok to niczego nie potrzebowałam.

 Wczoraj zaliczyłam szybkie zakupy z konieczności kupienia jakiegoś olejku pod bańki chińskie, którymi będę atakować mój cellulit: 

Nie ma się co oszukiwać, olejek trafił do koszyka ze względu na wzmiankę o rozstępach, których mi nie brak.

Na plus też jest jego skład a raczej zawarta w nim ilość różnych olejów :)

 Oraz  polecanego serum wyszczuplającego z Eveline, które służyć mi będzie przy body wrapingu :

Jestem lekko poddenerwowana tym efektem rozgrzewającym ale czego się nie robi dla urody? CHCESZ BYĆ PIĘKNA TO CIERP! OT CO!

Nawet producent ostrzega, że zaczerwienienie jest całkowicie normalnym efektem O.o

 Zaraz przy wejściu zobaczyłam plakat z promocją "1+1 za grosz" przy zakupie 2 produktów tej samej marki. Serca zaczęło mi bić szybciej jak zobaczyłam, że lakiery Essie są w tej promocji! :D Chciałam kupić sobie już 2 buteleczkę koloru Luxedo ale niestety był wyprzedany więc poszukałam czegoś dla mojej mamy w ramach podziękowania za opiekę nad moją córką kiedy ja jestem na kursie prawa jazdy :)

Dla mamy wybrałam kolor Lapis of Luxury, mama lubi wszelkie odcienie niebieskiego więc ten mały prezent bardzo jej się spodobał.

Dla siebie wybrałam kolor Smokin Hot, który jest ciemnym odcieniem typu taupe :)

Wczoraj też wybrałam rozdanie na fb, moja wygrana to zestaw 5 lakierów firmy MySecret, nigdy wcześniej nie wygrałam żadnego rozdania więc cieszyłam się jak głupia! :) Jak tylko dojdzie do mnie paczka to pochwalę się zawartością :)

piątek, 13 lutego 2015

Ziaja dla mamy i córki

Cześć Wam, dzisiaj szybki post z dużą ilością zdjęć :)
Ziaja, Ziaja, Ziaja...

Po lewej zakupy dla mnie, po prawej zakupy dla córki :)

Czy jest ktoś kto nie zna tej firmy? Wątpię! Zawsze miałam słabość do Ziaji, dobre, tanie powszechnie dostępne i Polskie, czego chcieć więcej? Moja przygoda z kosmetykami firmy Ziaja zaczęła się jakieś 4-5 lat temu od kremu tonującego z serii Nuno (czy jakoś tak) i podkradania babci kremu do rąk z serii kozie mleko, które do dnia dzisiejszego zawsze nosze w torebce. Z czasem do moich ulubieńców trafiła seria z masłem kakaowym, potem w ciąży seria Mamma Mia i Ziajka dla mojej księżniczki.

Kosmetyki mojej córki ograniczam do minimum czyli coś do kąpieli, coś do pupci na zaczerwienienia, coś dla buzi na mróz i wiatr, delikatny kremik z filtrem na lato i coś nawilżająco do ciała po kąpieli choć przyznaje bez bicia, że nie smaruje małej po każdej kąpieli raczej robię to gdy zachodzi potrzeba (np w okresie grzewczym czy w momencie jakiegoś podrażnienia). Na prawdę cenię sobie serie Ziajka i nie jestem sama w tej opinii :) Kilka dni temu moja bliska znajoma poleciła mi właśnie jeden produkt z tej serii i jestem nim zachwycona do tego stopnia że zdarzyło mi się go podkraść córce ;)


Kupiony z polecenia znajomej płyn natłuszczający do kąpieli, hit hitów! :)

Przy zakupie płynu do kąpieli, kremu do rąk dla mojej mamy i jeszcze jakiś 2 kosmetyków, które kupowała koleżanka zostałyśmy obdarowane masą próbek :) Między innymi dostałam próbki 3 różnych produktów z serii Liście Manuka, których jestem bardzo ciekawa.

Dzisiejszy zakup, mleczko do ciała :)

I nasz hit, już od kilku miesięcy :) Smaruje nim buzie małej przed wyjściem na spacer, podrażnioną skórę np od ubranek kiepskiej jakości.
Dla siebie wziełam absolutne niezbędniki :

Mój poprzedni peeling okazał się porażką roku i już nie mam najmniejszej ochoty go używać więc musiałam się poratować jakimś nowym.


Zagadka miesiąca... Nigdy nie widziałam kremów pod oczy z tej serii więc zgaduje,że to jakaś nowość. Wybrałam rozjaśniający cienie z bławatkiem żeby używać go na dzień bo moja Tołpa Biały Hibiskus lada dzień się skończy a nie chciałam wydawać pieniędzy na krem za 31zł i jeszcze wysyłkę. Nie wiem czemu ale w żadnym Rossmannie nie ma już produktów Tołpy z serii Biały Hibiskus, jestem mega rozczarowana. Ten krem kosztował około 5/6zł i ma odemnie wielki plus za informacje na temat używania go przez osoby noszące soczewki.

Ten krem wzięłam z myślą o porządnym nawilżeniu na noc, również kosztował około 6zł więc postanowiłam zaryzykować.

Tradycyjnie wstąpiłam też do Rossmana po chusteczki i opadła mi szczęka po kolana kiedy zobaczyłam, że 80szt chusteczek dla niemowląt kosztuje 4,49zł a te same 80szt chusteczek w pudełku kosztuje 3,79 zł :) Więc mimo, że mam już takie pudełko wzięłam jeszcze jedno.Do koszyka wrzuciłam też peeling i balsam do stóp bo były w promocji za 3,49zł/szt i pumeks kosmetyczny.

O kosmetykach z tej serii usłyszałam u Callmeblondieee, bardzo je chwaliła więc je wziełam bo moje stopy po zimie wołają "ratunkuuuuuuuuuuuu".

Za zakup w sklepie Ziaja dostałam w gratisie płyn micelarny, który dałam mamie a ona w zamian oddała mi swoje 2 płyny z Biodermy bo ją podrażniały.

Są to płyny dla cery tłustej, mimo iż moja mama taką właśnie ma to wywołały u niej bardzo duże podrażnienie i chrostki, zobaczę jak spiszą się u mnie.

To tyle jeśli chodzi o moje dzisiejsze zakupy, piątek 13stego okazał się dla mnie całkiem miły :)

Do następnego postu,
Miss Piggy

środa, 4 lutego 2015

Nowości w kosmetyczce : Revlon Colorstay dla cery tłustej i mieszanej w odciniu 150 Buff

 Cześć Wam!
Czy jest na sali ktoś kto jeszcze nie słyszał o tym maluchu? 

 Pewnie nie, bo to chyba jeden ze sławniejszych podkładów w urodowym światku zwłaszcza dla posiadaczek bladej, żółtej i nieco problematycznej cery.
Ja o tym podkładzie czytam i słucham jakoś od roku, do tej pory był dla mnie poza zasięgiem ze względu na swoją zaporową cenę (dotyczy to ceny np w Rossmannie) ale w tej właśnie kwestii za pomoc przyszła mi drogeria internetowa Kosmetyki z Ameryki.

Do zakupu dołączony został kod rabatowy, niestety nie wiem na jaką kwotę ale na pewno go wykorzystam.

Podkład przychodzi zapieczętowany co daje nam pewność, że nikt nie wkładał w niego paluchów :) Nienawidzę kupować np tuszy do rzęs, które leżą w szafach otwarte od kilku miesięcy i dziwnym trafem po miesiącu używania są twarde jak kamień i mają bliskie spotkanie z koszem na śmieci.

Kupiłam ten podkład bo dopiero teraz (maluję się od czasów gimnazjum) poznałam swoją cere, jej ton, jej upodobania, jej potrzeby. Moja cera jest jedyna w swoim rodzaju, sucha w okolicach nosa, kącików ust i na policzkach (tutaj akurat od kosmetyków na zaskórniki), tłusta w strefie T, posiadająca miliardy zaskórników i robiąca mi niespodzianki w tym okresie miesiąca. Czego oczekuje od podkładu? KRYCIA, KRYCIA,KRYCIA! Jasnego koloru, żółtych tonów, braku oksydacji, matu, braku efektu maski. Nie ma się co oszukiwać ale jestem dość wymagająca :) O ile pojedyncze bomby na twarzy traktuje korektorem tak podkład musi mi przyjść z pomocą i kamuflować wszystkie zaskórniki a ten oto jegomość właśnie to robi.



Mój kolor to 150 Buff, oglądałam go na żywo, oglądałam swatche w necie, oglądałam tez filmiki na YT ale mimo to miałam obawy czy kolor będzie trafiony.

Zdjęcie w świetle dziennym.

Z racji problemów z cerą (mam na twarzy 2 duże zmiany trądzikowe i własnie je "zasuszam" więc zaoszczędze Wam jej zdjęć) postanowiłam sprawdzić krycie na moim tatuażu. 
Tatuaż solo. 

Tatuaż z jedną cieniutką warstwą podkładu wklepaną palcem.

Nie byłam bym sobą gdybym zaraz nie poleciała spróbować podkładu na twarzy, zaskórniki na nosie (najbardziej widoczne), zakryła jedna średnia warstwa wklepana palcami, więc ja już jestem kupiona! :) Na dniach pójdzie w ruch z moim ulubionym pędzlem z Hakuro i gąbeczką z Inglot.

Trochę faktów :
Cena : 27zł
(kosmetyki z ameryki)/60zł (drogerie stacjonarne)
Pojemność : 30ml
Dostępność : Rossmann, Hebe, Natura, internet
Gama kolorystyczna : bardzo duża aż 20 kolorów jest podane na stronie producenta, od bardzo jasnych po bardzo ciemne kolory, tanacja zarówno żółta jak i różowa,
Polecany dla : cery tłustej i mieszanej lub cery suchej i normalnej
 Wizaż.pl : 3,89/5Wyjątkowo trwały, mocno kryjący podkład do cery tłustej, mieszanej i normalnej. Beztłuszczowy, nie zatyka porów. Lekka i delikatna konsystencja zapewnia skórze maksymalne poczucie komfortu. Zawiera SPF 6.
Występuje w dużej gamie kolorystycznej. 
Nowa formuła zapewniająca 24 - godzinną trwałość.
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=52906

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Pierwsze wrażenie : Green Pharmacy, Jedwab w płynie (serum na łamliwe końcówki)


Cześć wszystkim!
Wystawiona na pokuszenie podczas ostatniej przymusowej wizyty w Rossmannie oddałam się błogiej przyjemności i kupiłam sobie (wreszcie!) pewien bardzo znany w blogosferze kosmetyk do włosów. Co takiego? Nic innego niż wskazywał by tytuł! :)


Skusiłam się na ten specyficzny jedwab w płynie z kilku powodów: 
  • skład 
  • zapach
  • cena ( 9,39zł za 30 ml)
  • skuteczność
  • kraj produkcji ;)


    Nie ma co ściemniać, dla mnie nie ma nic lepszego niż miks olejków, niska cena, przyjemny świeży zapach, skuteczność a to wszystko zawarte w Polskim produkcie. Może nie jestem szczególną patriotką ale jeśli mam wybór między Polskim a zagranicznym kosmetykiem staram się wybierać ten Polski. O serum z Green Pharmacy czytałam to tu to tam od jakiegoś roku, mniej więcej. Do tej pory używałam serum na końcówki z Elseve ale od 3-4 tygodni zaczęłam odnosić wrażenie, że zamiast pomagać szkodzi moim włosom. W Rossmannie jestem średnio co tydzień (kupuje tam pampersy i nawilżane chusteczki dla córki) więc przy wczorajszej wizycie zdjęłam z półki owe serum i wrzuciłam do koszyka.
    Cena za 30ml produktu to 9,39zł więc dla mnie to bardzo przyjemna cena. O skuteczność tego produktu się nie martwiłam, nie oczekiwałam od niego nic więcej niż zabezpieczenia końcówek, ułatwienia rozczesywania i wygładzenia. Poprawa stanu moich włosów była by tylko dodatkową zaletą. :)

Opakowanie w którym spoczywa serum jest plastikowe, wygląda na dość porządne. Pompka trochę ciężko chodzi ale myślę, że się "wyrobi", jedno pełne naciśnięcie wydobywa niewielką ilość produkty wystarczającą do wtarcia w końcówki.
Moja opinia :
Moje suche włosy wręcz piją to serum i pierwszą aplikację musiałam ponowić po około 40minutach, po podwójnej aplikacji moje włosy stały się gładkie  i sprawiały wrażenie zadowolonych :) Używam tego serum codziennie wieczorem przed snem żeby zabezpieczyć końcówki na noc (moje włosy są za krótkie żeby je spinać a na tyle długie żeby dały rade się kołtunić i plątać). Niewielką ilość wcieram tez w końcówki po myciu włosów, aby ułatwić rozczesanie i nieco je ochronić przed temperaturą suszarki :) Dla mnie serum spisuje się na 5, ciekawa jestem czy na dłuższą metę zmieni stan moich końcówek.

Macie może to serum? A może macie innego ulubieńca w tej kategorii?
Pozdrawiam,
Miss Piggy